Rallycross Cup na MotoOrkiestrze

Dźwięki sportowych silników i pisk palonych opon słychać było niemal w całym Toruniu. Rajdowcy, rallycrossowcy oraz drifterzy zafundowali przybyłym widzom potężną dawkę decybeli. Atrakcji nie brakowało również dla pań i najmłodszych fanów motoryzacji.
Toruńska MotoOrkiestra, choć to dopiero jej czwarta edycja, z roku na rok nabiera rozpędu i rozmachu. Kierowcy rajdówek czy driftowozów, gotowi oddać swój prawy fotel za odpowiednie „wpisowe” do puszki, już na kilka miesięcy przed finałem wysyłali zgłoszenia, rezerwując miejsca dla swoich aut. I nie ważna była odległość dzieląca ich domy czy serwisy z Grodem Kopernika, mając do pokonania nawet 300 kilometrów – po prostu chcieli tu być i zagrać wspólnie z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Podobno przyciągał ich również zapach słodkich, toruńskich pierników…

4.motoorkiestra-020

Gościem specjalnym tegorocznego finału był warszawski kierowca rajdowy, uczestnik mistrzostw świata i Polski, Maciej Oleksowicz. Reprezentant Castrol TRW MotoIntegrator przywiózł do Torunia replikę kultowej Subaru Imprezy WRC, choć jak sam przyznał, pod maską drzemie już nowoczesna technologia. Przejażdżki z popularnym „Murzynem”, licytowane na scenie, często przekraczały kwoty z kilkoma zerami z tyłu, i jak się później okazało – ich limit został dość szybko wyczerpany. Rajdowiec przekazał też pod młotek zderzaki i felgę opatrzone stosownym autografem. Na nowych właścicieli tych wyjątkowych pamiątek nie trzeba było długo czekać. Charakterystyczne części karoserii przekazał MotoOrkiestrze również Tomasz Kuchar. Żółto-czerwony zderzak z Peugeota 207 S2000 także odjechał z nowym właścicielem.

Do grona zawodowych kierowców, dysponujących wyczynowymi maszynami dołączyli rallycrossowcy – Łukasz Osmański (Skoda Fabia), Anton Kochishvili (Subaru Impreza) oraz „showman” poprzedniej edycji – Robert Czarnecki (Mitsubishi Lancer). Kipiące energią czterołapy, strzelające z wydechu efektowną marchewką, nie szczędziły opon, turbiny i hamulca ręcznego, by w iście orkiestrowy sposób zaszaleć na „kopernikowym” torze. W tym roku impreza zagrała bowiem na parkingu jednego z najczęściej odwiedzanych galerii handlowych – Atrium Copernicus. Wyśmienita lokalizacja spowodowała, że w Toruniu nietrudno było nie usłyszeć muzyki płynącej z motoorkiestrowej „sceny”, a ta zapewniła rekordową liczbę uczestników i widzów.

W parku maszyn wybierać można było również nieco słabsze „ośki”, od Fiata Punto, poprzez utytułowaną, wyścigową Xsarę VTS, Peugeota 106 czy nawet rajdowe Daewoo Tico. W toruńskiej MotoOrkiestrze po raz czwarty zagrał Wiktor Mączkowski, w tym roku występując w roli debiutanta Rajdowego Pucharu Polski za kierownicą nowej broni – Hondy Civic Type-R. Przyjazdu do piernikowego miasta nie odmówił także Tomasz Szupryczyński. 18-latek z Gdańska zaprezentował się w nieco starszej generacji Subaru Imprezy, ale to co pokazał na ciasnym i technicznym torze wprawiło w osłupienie nawet amatorów rajdowego rzemiosła. Ten, kto wygrał licytację i odważył się zasiąść na prawym fotelu jego rajdówki, z pewnością nie żałował wydanych setek złotych. Uśmiech podczas jazdy i trzęsące się nogi po jej zakończeniu był tego najlepszym dowodem.

Taniec bokiem do przodu
Spektakularny taniec po raz kolejny zafundowali drifterzy. Ich grono w tym roku nieco się poszerzyło, choć awaria białego BMW sprawiła, że Piotr Laszuk, debiutant na toruńskiej imprezie, musiał wycofać się z dalszych jazd. Duet Arek Hinc / Radek Dąbrowski stanął jednak na wysokości zadania, i trzymając się bardzo blisko swoich drzwi, wykonał precyzyjny drift wokół beczek, wiat ze sklepowymi wózkami oraz parkingowych latarni. Na torze nie było miejsca, w którym obaj zawodnicy nie byliby w stanie „złamać” swojego auta i pokonać danyc odcinek jadąc bokiem do przodu. Tradycyjnie też drifterzy byli kierowcami, którzy jako ostatni opuszczali teren MotoOrkiestry, bo chętnych do jazd do przodu z widokiem przez boczną szybę wciąż nie brakowało.

Okazji do wsparcia 23. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w tym dniu nie brakowało. Były konkursy dla Pań przygotowane przez Mary Kay, wystawy lokalnych klubów BMW, Mercedesa, Alfy Romeo czy grupy VAG, a także przejażdżki małymi motocyklami. Wrzucając do motoorkiestrowej puszki nieco grosza można było wybrać się w podróż po nowym moście Chevroletem Corvettą, Camaro, Audi RS5, poczciwym Fiatem 125p czy odrestaurowanym, strażackim Żukiem. Na scenie licytowane były gadżety i pamiątki przekazane przez znanych sportowców, sponsorów, i przyjaciół toruńskiej MotoOrkiestry. Lista była naprawdę długa, a niektóre przedmioty przyjechały nawet zza Oceanu. Warto bowiem dodać, że specjalne plakaty z autoagrafem przysłał dla toruńskiej MotoOrkiestry Ken Block!
Zagrali też dla dzieci
Atrakcje związane z 4. finałem MotoOrkiestry, zorganizowane były również pod dachem Atrium Copernicus. Już od soboty, najmłodsi fani motoryzacji mogli potestować rajdowe modele zdalnie sterowane. Grupa zawodników Toruńskiej Ligi Rajdowej zaprezentowała też swoje wyczynowe modele, w akcji i statycznie. W dniu finału specjalne zabawy i konkursy przygotowali toruńscy harcerze. Na dzieciaczków czekały gry, kolorowanie buziek czy zabawy sprawnościowe.
Kolejny finał już za rok. Będzie to specjalne wydarzenie, bowiem piąte, jubileuszowe. Czy pobijemy rekord i przekroczymy magiczną granicę 20. tysięcy zł zebranych pieniędzy dla WOŚP? Mamy nadzieję, że tak.

4.motoorkiestra-109

Tekst: Michał Jasiński / MotoOrkiestra
Zdjęcia: Bartosz Jędrzejewski / Marcin Brzemiński

komentarze